Wyspa Uznam i wybrzeże niemieckie

By kuba • Na stópkach, Niemcy, Rowery, UNESCO • 3 Nov 2013

Dzień X Stralsund – Freest, 73 km

Stralsund to urocze miasteczko ze starówką pełną gotyckich budynków z przełomu XIII i XIV w, wpisaną na listę UNESCO. Bardzo podobał nam się tamtejszy ratusz i fontanna przed nim (woda tryskała bezpośrednio z dziury w ziemi na chodnik – Jurek był zachwycony). Długi i pełen wrażeń dzień (który rozpoczął się przecież w poprzednim wpisie 😉 zakończyliśmy przepyszną kolacją w knajpce przy rynku (perfekcyjna zupa rybna, która sprawiła, że Jurek śmiał się w głos po każdej łyżce lądującej w jego buzi).

Następnego dnia jechało się ciężko: byliśmy zmęczeni po przekręconej poprzedniego dnia osiemdziesiątce, z nieba lał się żar, a ścieżka przez większość czasu wiodła starą drogą wyłożoną kocimi łbami. No i wiatr oczywiście wiał w oczy, a na koniec spadł deszcz. Droga była monotonna i pozbawiona widoków (nie licząc jednej, ślicznej alei porośniętej topolami). Jedyny pozytywny aspekt tego dnia to całkiem dobra kolacja u Wietnamczyków – smażone kluchy były smaczne a i pogadaliśmy odrobinę na migi o naszej podróży po Wietnamie. Nasz ostatni nocleg w trasie (tak, tak, jutro już dotrzemy do naszego auta – ciekawe czy stoi jeszcze na parkingu?), więc, mimo niewielkiego deszczu, postanawiamy spędzić tę noc w namiocie. Wieczór jest ciepły i noc też się taka zapowiada. Ale prawo Murphy’ego działa niezawodnie – w nocy rozpętuje się burza. W naszym namiocie jest sucho i ciepło, ale rankiem tracimy mnóstwo czasu na suszenie gratów.  Bywa i tak…

Dzień XI Freest – Międzyzdroje, 67 km.

Potem już bez większych przygód docieramy do granic z Polską. Zaraz po jej przekroczeniu komfort jazdy od razu znacznie się pogorszył – świetnie przygotowana trasa rowerowa zamieniła się w rozjeżdżone ciężkim sprzętem błoto na poligonie (ot taki objazd szlaku R10), w chmurze komarów, żeby nie było zbyt lajtowo.

Nieźle zszargani docieramy wreszcie do Międzyzdrojów, gdzie logujemy się w jednej z najbardziej wypasionych knajp. Było warto – wszystko, czym nas uraczono było pyszne a hitem dnia została zupa z pokrzyw.

Nasze autko posłusznie czekało na parkingu ośrodka wypoczynkowego w stanie nienaruszonym. Wszystko co dobre, szybko się koczy. Wracamy do domu!

Tags: , , , ,

4 Responses

  1. Witam, dopiero dzisiaj znalazłam Waszą stronkę i …. jesteście niesamowici. Z rodzinką także uwielbiamy rowery ale dopiero raczkuje w temacie dzieciaki+rowery. Będziemy to Was zaglądać i … czerpać pomysły 😉 Pozdrawiamy i życzymy dalszych wspólnych podróży.

    • Magda, dzieki za mile slowa, wszystkigo najlepszego i duzo zabawy z rowerami bo naprade to super sprawa dla dzieciakow (jak do tej pory) i dla rodzicow. Moze kiedys uda sie spotkac gdzies na szlaku 🙂

  2. Dziękujemy 🙂 Jak na razie wszyscy zadowoleni – dzieciaki, rodzice i rowery 😉 Mam nadzieję, że tak nadal będzie. My jeździmy w fotelikach ale w tym roku będziemy testować przyczepkę. Mam nadzieję, że i tu wykluje się jakaś nić porozumienia. Wasz maluszek widać, że zadowolony z przyczepki. W foteliku też jeździcie?

    • Hej, my w foteliku jeździmy tylko na krótkie trasy bo jednak jest to dużo wygodniejsze… bo z przyczepka ciężko się poruszać w mieście.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+