Wino i balony

By kuba • Nowa Zelandia • 30 Mar 2011

Ha, wreszcie podróż w luksusie.  A konkretniej w Toyocie Corolli (sprowadzona z Japonii, jak większość samochodów w NZ, leciwa, ale sprawna :).  Wypożyczyliśmy, a co!

Rozpoczynamy wspólnym wypadem z Olą i Johnem na wino.  Nie każdy wie o tym, że NZ może poszczycić się naprawdę dobrymi winami i wspaniałymi winnicami.  Zrobiliśmy sobie rundkę po okolicznych winiarniach – można popróbować wina, zobaczyć jak się je robi, po podkradać winogrona (przepyszne i słodkie), pogadać z właścicielami i zjeść przepyszny lanczyk w ogródku (talerz organicznych, włoskich przysmaków, mniam!).  Naprawdę miły dzień.  Wieczorem, już bez Oli i Johna wybieramy się do Masterton na festiwal balonów.  Raz do roku zjeżdżają się tu baloniarze z całego świata (no, właściwie to tylko z NZ, Australii i Stanów) i urządzają pokaz światła i balonów.  Tego dnia, niestety był spory wiatr, więc balony nie poleciały zbyt wysoko (żeby doprecyzować – kosze nie oderwały się nawet od ziemi), ale kolorowe, podświetlone kule i tak robiły niesamowite wrażenie.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+