Wgłąb półwyspu, Jałta-Symferopol

By kuba • Rowery, Ukraina • 23 Jul 2008

Czas kurczył się niemiłosiernie, a my mieliśmy w planach jeszcze wędrówkę po Wielkim Kanionie i odwiedziny w Bakczysaraju i położonym nieopodal skalnym mieście – Czufut Kale. Dlatego też (a nie, jak niektórzy insynuują z lenistwa 😉 podjazd z Jałty na malowniczy płaskowyż Aj-Petri (1200 m. n.p.m.) pokonaliśmy taksówką (rowery z nami, w bagażniku). Potem czekał nas łagodny 30-kilometrowy zjazd 🙂

Wielki Kanion Krymski to malownicza dolinka górskiego potoku. Nie taka znów wielka, za to piękna. Rowery i brak plecaków trochę nas ograniczały, dlatego musieliśmy się zadowolić tylko kilkugodzinnym spacerem do “wanny młodości” (naturalny mini-basen otoczony malowniczymi skałami – kąpiel w nim podobno zapewnia wieczną młodość. Woda lodowata, poza tym adrenalina zapewniona – do wody skacze się z kilkumetrowej skały (ja się nie odważyłam, Kuba – a jakże). Na trekking z prawdziwego zdarzenia nie było szans (rowery, czas, kolana!) – przechadzaliśmy się tylko wśród plastikowych turystów.

Pałac sułtana w Bakczysaraj malowniczo opisany przez Mickiewicza – z pewnością warty odwiedzenia (choćby ze względu na ilość międzynarodowych urystów odwiedzających to miejsce). Do tej pory spotykaliśmy tylko turystów ukraińskich i rosyjskich. Wspaniały ogród – w jego cieniu spędziliśmy przyjemne godziny oglądając przechodzący tłum (dopóki nie przegonił nas patrol – widocznie nie byliśmy zbyt reprezentacyjni 🙂

Czufut Kale to wspaniały monastyr wkomponowany w skały i imponujące skalne miasto. Nadzwyczaj dobrze zachowane – piętrowe domostwa i ulice wykute w skale. Piękne. A w koło zachęcające do wspinaczki ścianki – niestety, tym razem tylko popatrzyliśmy.

Odcinek Bakczysaraj-Symferopol pokonaliśmy w ekspresowym tempie – po orce w górach wspaniale się jechało po płaskim terenie. Do Symferopolu dotarliśmy pod wieczór – czasu starczyło na znalezienie hotelu (komunistyczny moloch tuz przy dworcu, rowery trzeba było wtargać na 5 piętro 🙂 i krótki spacer po centrum.  Następnego dnia rano zapakowaliśmy się do pociągu i pożegnaliśmy Krym.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+