Wezuwiusz

By kuba • Na stópkach, Włochy • 12 Nov 2013

Pogoda we Włoszech nas nie rozpieszcza – często pada, a wtedy robi się nieprzyjemnie zimno. Spodziewaliśmy się cieplejszego klimatu… Kiedy trafia się “okno pogodowe” czym prędzej korzystamy z okazji i śmigamy na Wezuwiusz. Maddalena mówi nam, że góra często tonie w chmurach i że jej jeszcze nie udało się zobaczyć panoramy roztaczającej się ze szczytu. Nam jednak dopisuje szczęście i możemy rozkoszować się cudownym widokiem na pobliskie miejscowości, w tym słynne, zniszczone przez wybuch wulkanu Pompeje i Herkulanum, a także wyspę Capri (z wyprawy na tę ostatnią zrezygnowaliśmy z powodu przegiętych cen promu, fajnie więc było przynajmniej zobaczyć ją z daleka). 

Samo wejście na Wezuwiusza nie przysparza większych trudności – dosyć wysoko  można podjechać samochodem. Auta zostawia się sporym parkingu, z którego spacer do krateru zajmuje ok. 40  minut (stromawe podejście po żwirze). Na górze można pospacerować grzbietem krateru (pełne okrążenie tylko z przewodnikiem), cosik zjeść i wypić, kupić pamiątki i powdychać siarę. Szału nie ma, ale widoki są naprawdę piękne.
Dzień kończymy wizytą w Herkulanum – nie udaje nam się wejść na teren zniszczonego miasta, bo przyjeżdżamy zbyt późno i muzeum jest już zamknięte, ale możemy obejrzeć wszystko z tarasów widokowych i też nie jest źle. Na pocieszenie pałaszujemy gnocchi i lazanię w jakiejś małej, domowej knajpce.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+