Wellington

By kuba • Nowa Zelandia • 27 Mar 2011

Najspokojniejsza stolica, jaką odwiedziliśmy.  Słońce (mieliśmy farta), lekki zefirek (jeszcze większy fart – w Wellington zwykle wieje tak, że urywa głowę), błękitny ocean i urocze domeczki na wzgórzach, kameralne kamienice w centrum no i słynne Wzgórze Victorii, z którego roztacza się cudowny widok na miasto.  Wszędzie możesz dojść na piechotę.  No i pełno tu sympatycznych kafejek z przepyszną kawą – palą i mielą ją na miejscu.

W stolicy Nowej Zelandii urzędowaliśmy u Oli, koleżanki Kuby z liceum, i jej męża, Jona.  Bardzo dobrze nam się u nich mieszkało.  Szczególnie doceniamy talent kulinarny Jona – długo będziemy pamiętać tortille oraz baraninę, które nam zaserwował.  Pycha.  Serdecznie dziękujemy za gościnę!

Wellington może poszczycić się fajnym muzeum – dowiesz się tam wszystkiego o Nowej Zelandii.  Począwszy od prehistorii i tego jak powstały wyspy, poprzez geografię, przegląd fauny i flor, na kulturze maoryskiej skończywszy.  A nawet możesz wejść do symulatora trzęsienia ziemi (stwierdzamy jednak, że nijak ma się do prawdziwych wstrząsów).  Świetne miejsce, żeby spędzić dzień z dzieciakami.  Ale i dorośli mogą się tam całkiem dobrze bawić.  Mnóstwo tu interaktywnych, elektronicznych gadżetów.  A wszystko to za darmo 🙂

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+