Trochę adrenaliny

By kuba • Nowa Zelandia • 3 Apr 2011

Trochę rozczarowani porażką na Tangariro postanawiamy poprawić sobie humory dawką ruchu i adrenaliny.  Pada, więc dekujemy się w hostelu.  A tam niespodzianka – ścianka wspinaczkowa za śmieszne pieniądze.  Dużo dróg o różnym stopniu trudności, fajna boulderownia.  Naprawdę fajne miejsce.  I w dodatku wypożyczają cały sprzęt.  My z Kubą nie wspinaliśmy się już za dwa lata, dla Kamila to pierwszy raz.  Zabawa jest przednia.  Jestem zaskoczona, że nawet całkiem nieźle mi idzie po tak długiej przerwie.  Zapada decyzja – po powrocie koniecznie muszę znów zacząć chodzić na ściankę 🙂

Po aktywnym poranku atrakcji ciąg dalszy.  Chłopaki postanawiają zrobić rafting koło Rotoruy.  Cała wycieczka jest krótka, ale bardzo intensywna.  W 45 minut pokonuje się kilka kawałków o trudności (podobno) V, w tym skacze się 7-metrowy wodospad.  Jak dla mnie to zbyt duża dawka adrenaliny.  Występuję więc w charakterze fotografa.  Rzeka jest bardzo ciekawa.  Chłopaki zadowoleni z wycieczki.

Dzień kończymy biwakiem nad malowniczym jeziorem Rerewhakaaitu.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+