Stambuł

By kuba • Turcja, UNESCO • 25 Apr 2010

Po wylądowaniu nie mieliśmy żadnego problemu z kupnem wizy tureckiej (15 EUR/osoba) i szybko odebraliśmy bagaż. Problem mieliśmy za to z kupieniem „jetonga” – żetonu, którym płaci się za przejazd komunikacją publiczną. Trochę czasu nam zajęło poskromienie zdradzieckiej maszyny porozumiewającej się wyłącznie po turecku. Ale udało się! Jeden przejazd każdym ze środków transportu w Stambule kosztuje 1,5 liry. Metrem, tramwajem i promem sprawnie dostaliśmy do azjatyckiej części miasta, gdzie mieliśmy spotkać się Sedatem – naszym hostem z CouchSurfingu. Sedata poznałam 4 lata temu podczas mojego ówczesnego pobytu w Stambule. Jest jednym z aktywniejszych coach surferów o jakich słyszałam. Prowadził otwarty dom – pokaźna gromadka podróżników codziennie przewijała się przez jego mieszkanie. Niestety, rok temu przeprowadził się do mniejszego lokum i nie może już gościć tak dużej liczby ludzi, ale nadal stara się pomagać trampom w potrzebie. Ja wysłałam do niego maila z zawiadomieniem o naszym wizycie o 4 rano w dniu naszego przyjazdu do Stambułu – mimo to bez problemu znalazł czas, żeby sie nami zająć. Spotkaliśmy się dosyć późno, bo o 23. Szybko zostawiliśmy bagaże w domu Sedata i pojechaliśmy odwiedzić jego kuzyna. Wieczór upłynął na miłej pogawędce, piciu herbaty i zajadaniu ciasteczek (ku mojej uciesze). Dowiedzieliśmy się na przykład, że niedaleko Stambułu jest polska wioska zwana Adampol – założona przez księcia Adama Czartoryskiego w XIX wieku. Potomkowie Polaków nadal tam mieszkają, krzewią polską kulturę i mówią po polsku. Wieczór zakończyliśmy kolejną porcją herbatki w ogródku Sedata.

Rankiem pojawił się Kadir – kuzyn Sedata, który oznajmił, że zabiera nas na wycieczkę do Polonezque (obecna nazwa Adampola). Nie spotkaliśmy tam żadnych Polaków, ale widzieliśmy za to typowe, góralskie domy i rzeźby. Jest też mnóstwo hoteli i karczm o polskich nazwach oraz wspaniały las, po którym długo spacerowaliśmy. Po drodze zajadaliśmy kupione od przydrożnych sprzedawców owoce – truskawki i jakieś dziwne zielone kulki – twarde, soczyste i kwaśne, przypominające niedojrzałe mirabelki. Mimo obaw, nasze żołądki przetrwały te ekscesy?

Popołudnie spędziliśmy już tylko we dwójkę zwiedzając Sultanahmet – starówkę stambulską. Odwiedziliśmy oczywiście Hagia Sophię i Błękitny Meczet. Ja dosyć znacznie podupadłam na zdrowiu – przeziębienie przywiezione jeszcze z Polski nasiliło się. Noc spędziliśmy u Kadira. Ja czuję się już lepiej – spałam do południa i odzyskałam trochę sił. Zjedliśmy na śniadanko pyszną jajecznicę
usmażoną przez Kubę i właśnie wybieramy się na dalsze zwiedzanie miasta.

Nasz pobyt w Stambule dobiega końca. Wczoraj do późnej nocy szwendaliśmy się po mieście z naszymi nowymi przyjaciółmi – Sedatem, Kadirem i Mehmetem-Ali. Największe wrażenie zrobił na nas rzymski akwedukt – fragment olbrzymiej, antycznej budowli. Choć to nie do końca legalne – wspięliśmy się na gore i stamtąd podziwialiśmy panoramę miasta – widok był niesamowity. Potem odwiedziliśmy jeszcze Taxim, czyli stambulskie Krupowki. Dziś rano Kadir poszedł do pracy a my z Kuba zostaliśmy w domu, żeby się trochę podkurowac i zrobić pranie. Postanowiliśmy tez ugotować coś na kształt polskiego obiadu – pure ze smażoną piersią kurczaka i pieczarkami. Wyszło całkiem niezłe, ale Kadirowi nie bardzo przypal do gustu kurczak. Wieczorem mamy autobus do Pamukale – oczywiście Kadir nie zgodził się, żebyśmy jechali stopem. Kadir był dla nas rewelacyjnym hostem – dbał, żeby nam niczego nie brakowało i nie pozwolił nam wydać ani grosza (co czasami bywało kłopotliwe). Kupił nam nawet kartę do telefonu. Dzięki niemu spróbowaliśmy regionalnych potraw: burek (rodzaj ciasta podobnego do francuskiego przekładany słonym serem), pilaw (ryz zapieczony w specjalnej formie z mięsem, rodzynkami, migdałami i przyprawami) oraz buryan (placek drożdżowy z baranina pieczona przez kilka godzin w specjalnym, glinianym kotle) – wszystko oczywiście pycha. Do Stambułu musimy jeszcze wrócić, bo nie udało nam się odwiedzić miedzy innymi pałacu Topkapi. Chętnie tez odwiedzimy ponownie naszego hosta.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+