Road trip – Dzień V – Islandiaw pigułce

By kuba • Islandia • 30 Jul 2011

Okolice jeziora Myvatn zwane są Islandią w pigułce, tyle tu ciekawych miejsc i przedziwnych zjawisk natury.  Znajduje się tutaj uskok tektoniczny dzielący płyty kontynentalne, dlatego jest to region bardzo aktywny sejsmicznie.  Co widać, słychać i czuć.  Dookoła nas są pola termalne – ciepła ziemia, a z dziur co kilkaset metrów wydobywają się kłęby pary wodnej.  Wygląda to tak, jakbyśmy byli w wylęgarni lokomotyw parowych 🙂 W powietrzu unosi się duszący smrodek zgniłego jaja.  Tu i ówdzie wyziewy siarki są bardziej intensywne i uciążliwe – oczy łzawią, nie ma czym oddychać.  Kuba jakoś daje radę, ale my z Kasią trochę się dusimy i jak możemy zakrywamy wszelkie otwory twarzowe.

Cały obszar mieści się na kilku kilometrach kwadratowych, ale jeden dzień to zdecydowanie za mało, żeby porządnie wyeksplorować wszystkie atrakcje.  Mimo, to i tak jesteśmy zadowoleni z naszego wyniku.  Najpierw wspinamy się na siarkową górę – trzeba uważać na kolorowe placki ziemi dookoła szlaku.  W tych miejscach ziemia jest gorąca i można sobie stopić podeszwy.  Z pagóra roztacza się wspaniały widok na “dymiące parowozy” i bulgoczące błotka.  U podnóża góry podziwiać można dymiące kopczyki ziemi i bulgoczące oczka z błotem o temperaturze kilkuset stopni – zawsze chcieliśmy takie zobaczyć.

Kolejny punkt programu to kilkugodzinny trekking przez wulkaniczne bezdroża.  Mijamy pola lawy (łee tam – już na nas nie robią wrażenia, widzieliśmy takich na pęczki) i jaskinie pod nimi utworzone (to już ciekawsze, zachwyca nas zwłaszcza jedna, wypełniona wodą).  Na koniec trekkingu prawdziwa bomba – krater Hverfjall.  Olbrzymi pierścień czarnego żwiru o średnicy kilometra.  Naprawdę robi wrażenie.  I wcale niełatwo tam się wdrapać.  Na górze straszliwy wiatr, ale i tak okrążamy cały krater.  W końcu niecodziennie można wdrapywać się na Górę Przeznaczenia w Mordorze.  To właśnie wulkan Hverfjall jest odpowiedzialny za wygląd okolicy.  W wyniku jego wybuchu powstała większość z formacji, które podziwiamy, również jezioro Myvatn – płytkie, bo głębokie tylko na 4 metry 🙂 upstrzone niezliczonymi wysepkami lawy.

Na brzegu jeziora znajdują się pseudokratery – formacje, które wyglądają jak kratery, ale nimi nie są 🙂 Powstały w wyniku kontaktu płynącej lawy z wodami podziemnymi.  Temperatura sprawiała, że woda zamieniała się w parę wodną i dosłownie wybuchała tworząc malownicze pagóry z wgłębieniami w środku.  Fajnie to wygląda 🙂

Po dniu pełnym atrakcji jedziemy na nocleg do Akureyri, drugiego co do wielkości miasta Islandii.  Akureyri jest pięknie położone i podobno urocze.  My jednak mamy pecha i nie udaje nam się go zwiedzić.  Akurat w tym terminie odbywa się tu jakaś konferencja i wszelkie miejsca noclegowe są zajęte.  Trzeba szukać hotelu gdzieś dalej.  Lądujemy w małym pensjonacie na obrzeżach miasta i że zwiedzania wychodzi klops.  Trudno, i tak tu jeszcze kiedyś wrócimy, najlepiej zimą 🙂

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+