Raj na ziemi – Atol Glovers

By kuba • Belize, Kajaki, Nurkownie, UNESCO • 15 Jun 2011

Ostatnie 4 dni naszego pobytu w Belize spędzamy na maleńkiej wyspie otoczonej rafą, gdzieś na morzu karaibskim.  Wysepka kiedyś była bezludna, teraz mieszka na niej Warren (młody chłopak, który odziedziczył wyspę po babci i mamie) oraz trzech lub czterech (nie doliczyliśmy się) jego współpracowników i oczywiście turyści (podczas naszego pobytu było w sumie może 15 osób).  – mieliśmy poczucie, że cała wyspa należy do nas).

Wysepka jest urocza – biały piasek, palmy kokosowe i ta lazurowa woda! Po piaskowych uliczkach spacerują kraby.  Widać jednak, że czasy świetności to miejsce ma już za sobą.  Przyznać trzeba, że Warren nie jest dobrym zarządcą, jego głównym zajęciem (oprócz oczywistego obżarstwa i piwskopicia) jest łowienie ryb ich patroszenie (to akurat wychodzi mu świetnie – tutejsze ryby są przepyszne a wszyscy goście zbierają się co wieczór na pomoście, żeby oglądać manty, czasem nawet rekiny, które przypływają zjadać resztki z patroszenia, jest nawet specjalna klatka, w której można snorklować i karmić ryby).  Resztę dobytku Warren ma w głębokim poważaniu – urocze chatki zbudowane na palach i kryte w tradycyjny sposób strzechą niszczeją, na środku wyspy, ukryte pomiędzy palmami piętrzą się sterty śmieci.

My jednak nie pozwalamy, żeby popsuło nam to humory i wypoczynek – mamy swoje chatki na wodzie, lazurowe morze, czyściutką wodę, kajaki, snorklowanie i nurkowanie, czyli wszystko, czego nam potrzeba.  Gotujemy sami wymyślając najdziwniejsze potrawy z egzotycznych owoców i tutejszych, najpyszniejszych chyba na świecie ryb.  Dni spędzamy na sportach wodnych lub lenistwie, wieczorem popijamy drinki.

Na wyspie wszystko jest skromne, ale dzięki temu – naturalne.  Jest studnia z prawie słodką wodą – można się w niej kąpać i opłukiwać po szaleństwach w morzu, ale do picia używa się wody z baniaków.  Nie ma prądu – lampy naftowe sprawdzają się rewelacyjnie.  Mamy też lodówkę – szczelny pojemnik wypełniony lodem, który starcza nam bez problemu na cały pobyt.

Pod stopami chlupot i błękit morza, widok na rafę koralową lub palmy ciepło, ale nie za gorąco, słońce i przyjemny zefirek, zero cywilizacji, zero telewizji i internetu, bajkowe wschody i zachody słońca, cudowny spokój i leniwa atmosfera – tak, to zdecydowanie jedne z najlepszych wakacji naszego życia 🙂 Było wspaniale! Ale co się będę rozpisywać – obejrzyjcie zdjęcia 🙂

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+