Rafting

By kuba • Nepal • 16 Oct 2010

Katmandu jest egzotyczne – wygląda trochę jak jeden wielki slams (przynajmniej te miejsca, które do tej pory widzieliśmy).  Kuba miał lenia i nie porobił zdjęć, więc zdjęcia i dokładniejszy opis będą po naszym powrocie z trekkingu.  Dla nas Katmandu ma jedną ogromną zaletę – po 5 miesiącach wreszcie spotykamy NASZYCH! (Naszych czyli Hankę, Anię i Kamila – przyjechali na 3 tygodnie, żeby połazić z nami po Himalajach).  A wraz z nimi przybywają kabanosy, razowiec i czekolada malinowa Wedla oraz parę innych polskich przysmaków.  Nasza radość nie ma końca.

Jako, że cała nasza grupa tybetańska chciała wybrać się na rafting, postanowiliśmy że i my pojedziemy.  Na siłę uszczęśliwiliśmy Hanię, Anię i Kamila, bo wykupiliśmy miejsca i dla nich (dziewczyny nie miały ochoty i gdybyśmy nie postawili ich przed faktem dokonanym pewnie by się nie zdecydowały).  A tak silną, dwunastoosobową grupą wylądowaliśmy na górskiej rzece.  Agencję organizującą rafting wybraliśmy starannie – chodziło o to, żeby było bezpiecznie (rzeka trudna, bystrza czwórkowe) no i żeby mieli dobry sprzęt i pojęcie o kajakach (Florian i Kerstin to kajakarze górscy z kilkunastoletnim doświadczeniem, a i Kuba chciał spróbować swoich sił na kajaku).  Rafting był super, dużo fajniejszy i zdecydowanie bardziej profesjonalnie przygotowany niż ten w Kirgistanie.  Rzeka zdecydowanie fajniejsza – były wywrotki, ja raz wypadłam z tratwy.  Poza tym – pełny profesjonalizm: kamizelki ratunkowe, kaski oraz ratownicy w kajakach asekurujący pontony.  Jedyny mankament – zbyt mało bystrzy.  Ale i tak bardzo nam się podobało.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+