Nieudane kajaki we Włoszech

By kuba • Góry, Włochy • 28 Feb 2012

Nasz pierwszy wyjazd “rodzinny” z kilkutygodniowym Jurkiem w brzuchu., i z Habaziami. Miało być kajakowo, ale na miejscu nie moglismy znaleźć żadnej plynacej rzeki. Włochy zostały nawiedzone przez nieoczekiwany atak zimy: wysoko w górach wszystko zamarzniete i przysypane śniegiem, a w dole – wiosennie i sucho. Kuba, któremu szkoda było urlopu na niekajakowe atrakcje, wrócił do Polski a ja zostałam pośmigać na biegówkach. Śniegu było pod takim dostatkiem, że nawet ratraki nie wyjechały, aby przygotowac trasy. Przez cały, tygodniowy pobyt właściciel tras biegowych obiecywał, że trasę zrobi “jutro”, ale jakoś się nie udało. Mimo to, fajnie było ponurać się w śniegu po pas. W wolnych chwilach zwiedzaliśmy – a to Cinque Terre, a to Florencję. Wyjazd byłby idealny, gdyby nie zakwaterowanie. Mieszkaliśmy w pięknym, średniowiecznym zamczysku. Grube mury dają  zapewne wspaniały chłód latem. Mroźną zimą, natomiast nie zapewniały nawet minimalnego komfortu cieplnego. W całym przybytku temperatura nie wzrastała powyżej 5oC, dodatkowo w wysokich na 5 m. komnatach wiecznie hulał wiatr. Przez cały wyjazd nie zdejmowałam kurtki, nawet do spania a “stan błogosławiony” wykluczał rozgrzewanie procentami, z którego to sposobu z zapałem korzystali pozostali uczestnicy wyprawy. Atmosferę wieczorami podgrzewały emocje związane z graniem w planszówki :).

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+