Milford Sound i Fiordland

By kuba • Nowa Zelandia • 3 Mar 2011

Milford Sound to jedno z najsłynniejszych i najpiękniejszych miejsc w Nowej Zelandii.  Wyobraźcie sobie Tatry, tyle że zamiast dolin i Zakopanego w dole jest ocean – wspaniałe góry wyrastają prosto z niego, a z gór spływa lodowiec.  Nowozelandzkie fiordy są piękne.  Kiedyś w to miejsce można było dotrzeć tylko drogą morską, lub pieszo, przez góry, ścieżką wydeptaną dawno temu przez Maorysów.  Dziś można już dojechać szosą (zbudowanie jej trwało ponad 60 lat! – teren jest niełatwy) a szlak stał się najpopularniejszą trasą Nowej Zelandii (czytaj koszmarnie drogą i trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, więc się nie załapaliśmy).

Mimo tłumu ludzi i słabej pogody miejsce i tak robi wrażenie.  Nam dodatkowo się podobało, bo byliśmy tam w miłym towarzystwie australijskiego wspinacza, Tobina, którego złapaliśmy na stopa i do którego „przykleiliśmy” się na trochę na zasadzie symbiozy – on nam transport, my jemu obiadki i nasze, doborowe towarzystwo.  Tobin podróżuje po Nowej Zelandii rozklekotaną, „żółtą łodzią podwodną” i jest fajnym kompanem w podróży.  Pojeździliśmy wspólnie po okolicach Milford Sound i zrobiliśmy kilka tutejszych krótkich „walkow”.  Jutro jednak się rozstajemy – my ruszamy na Routbourn track, kóry zabierze nas w pobliże Queenstown (przez góry to tylko niewiele ponad 30 km, autem trzeba objechać fiordy – 350 km!).  Może pogoda się poprawi?

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+