Mierzeja Arabacka

By kuba • Rowery, Ukraina • 21 Jul 2008

Moja ulubiona część wyprawy. Mierzeję wypatrzyliśmy jeszcze w Polsce na Google Maps. Wyglądała interesująco – wąski paseczek lądu długości ok. 140 km ciągnący się pomiędzy słonym jeziorem Siwasz a Morzem Azowskim. Niewiele było w sieci informacji na temat mierzei, w przewodniku jeszcze mniej. Nie byliśmy pewni, czy na całej długości jest przejezdna, ale postanowiliśmy zaryzykować.

Zaplanowaliśmy trasę na dwa dni – chętnie zostalibyśmy dłużej, ale nie ma tam ani kropli słodkiej wody a upał był niemiłosierny. My zabraliśmy po 8 litrów wody na głowę (nasze sakwy ledwo to pomieściły) a i tak okazało się to za mało – trochę wody wyprosiliśmy od rosyjskich turystów, którzy mijali nas autem. To była chyba najlepsza woda w naszym życiu – zimna i zupełnie nie spodziewana. Trochę dostaliśmy tez od bardzo dziwnych mężczyzn (wytatuowane swastyki i takie tam) mieszkających w chatce na plaży (wspaniały widok) mniej więcej pośrodku mierzei – do najbliższego sklepu mają ponad 40 km!

Droga, z początku asfaltowa, wiodła przez nadmorskie kurorty. Po ok. 40 km. zmieniła się w betonowe płyty, a wreszcie – w piach. Jazda po nim była prawdziwą mordęgą! Nie wiem co bardziej dawało nam się we znaki – piekielny upał czy denerwujący piach. Przez cały czas wiał bardzo silny wiatr – z jednej strony łagodził trochę upał, z drugiej – bardzo utrudniał jazdę i sypał piaskiem w oczy. Po tej przejażdżce piasek mieliśmy dosłownie wszędzie. Przenocowaliśmy w namiocie na plaży kołysani przez szum morza, zachwyceni wspaniałym widokiem. Wrażenia z mierzei są niezapomniane – kto wybiera się na Krym po prostu MUSI się tam wybrać!

2 Responses

  1. Ale przygoda! Nie ma to jak eksplorować nieznane 🙂 Aż sobie sprawdziłam gdzie ta mierzeja…

    • No nam tez sie bardzo podobalo… w sumie zawsze jak gdzies jedziemy to sprawdzamy na google mapsach czy nie ma tam czegos ciekawego 🙂

  • RSS
  • Facebook
  • Google+