Lenistwo

By kuba • Turcja • 1 May 2010

Dziś nie wydarzyło się nic.  Obudziliśmy się chorzy.  Kuba bardziej, więc na mnie spadł obowiązek zorganizowania śniadania.  Udało mi się nabyć chleb, serki topione i ostatnią kiełbaskę w sklepiku, oraz – na pocieszenie – czekoladę i ciasteczka.  W plecaku znalazł się jeszcze zapomniany ogórek – trochę urozmaicił posiłek.  Cały dzień przeleżeliśmy w łóżku, czytając i śpiąc na zmianę.  Z nudów dopisaliśmy opisy do wszystkich zdjęć.  Dodaliśmy również kilka nowych fotek do wcześniejszych postów.  Zdecydowaliśmy się też zażyć antybiotyk – przeziębienie ciągnie się za nami już zbyt długo, trzeba się go pozbyć raz na zawsze.  Za oknem wiatr i co chwila deszcz.  Góry zatopione we mgle, nic nie widać.  Wyżej (my jesteśmy na wysokości ok.  1600 m.  npm) na pewno sypie śnieg.  Jesteśmy tu już drugi dzień i nie zobaczyliśmy ani kawałka wspaniałego parku narodowego gór Taurus…  Przewodnik, co prawda ostrzegał, że przed środkiem czerwca nie ma się co tu pokazywać jeśli nie jest się zaawansowanym wspinaczem z doświadczeniem zimowym w wysokich górach.  My jednak liczyliśmy na odrobinę szczęścia i ładną pogodę.  Jeśli nie szczyt Demirkazik, mieliśmy nadzieje na przynajmniej dwudniowy trekking do przepięknych siedmiu jezior (Yedigoller).  W tych okolicznościach chyba nic z tego.  Jutro, jeśli pogoda i samopoczucie pozwolą, wybierzemy się chociaż na kilkugodzinny spacer do pobliskiej doliny, która wygląda zachęcająco.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+