Lamma

By kuba • Hongkong • 12 Sep 2010

Zmęczeni miejskością postanawiamy spędzić dzień na jednej z mniejszych wysp Hong Kongu – Lammie.  Płyniemy tam nowoczesnym promem, który bardziej przypomina wodolot.  Już po 20 min jesteśmy w innym świecie.  Na Lammie nie ma samochodów.  Są za to dwie wioski rybackie, kilka nadmorskich kurortów, dwie plaże i mnóstwo restauracji serwujących owoce morza.  Na wyspie są dwie osady – na północnym i południowym krańcu – łączy je szlak biegnący pośród pagórków że wspaniałymi widokami, to na wioski, to na ocean i liczne, zacumowane statki.  Wycieczka z jednego końca wioski na drugi zajmuje około półtorej godziny – taka to maleńka wyspa.  Spędzamy miły, leniwy dzień na plaży (po raz pierwszy w życiu kąpie się w Pacyfiku! – plaża była ładna, ale woda niezbyt czysta).

No i oczywiście raczymy się tutejszymi specjałami – jemy ryżowe naleśniki z krewetkami i ryż z mieszaniną owoców morza.  Wszystko jest pyszne.  Jesteśmy już w takim klimacie, że zaczynają się pojawiać przedziwne owoce.  Naszą uwagę przyciągnął dragon fruit – jest piękny (zobaczcie zdjęcia), ale jego biały miąższ z czarnymi pesteczkami rozczarowuje.  Smakuje trochę jak pozbawione smaku kiwi 🙂

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+