Góry Stołowe – Błędne Skały i Szczeliniec

By kuba • Góry, Korona gór, Na stópkach, Parki narodowe, Polska • 2 Jan 2014

Długi weekend sierpniowy jest w tym roku naprawdę dłuuugi. Postanawiamy to wykorzystać i odhaczyć kilka pozycji w naszym projekcie “korona gór polskich z dziećmi”. Tym razem wybieramy się w podróż większą ekipą – jadą z nami dwie zaprzyjaźnione rodzinki. Jest nas w sumie sześcioro dorosłych i piątka dzieci (nie licząc małej, 10-tygodniowej fasolki w moim brzuchu). Cel wyprawy – Kotlina Kłodzka.

W ostatniej chwili przed wyjazdem znajdujemy obiecującą miejscówkę – małą agroturystykę na odludziu, w przystępnej cenie. Nasz pensjonat jest bardzo klimatyczny, ale nie pozbawiony wad. Pokoje są ładne i bardzo duże, ale remont zabytkowego, drewnianego budynku dawnej poczty nie został jeszcze zakończony. W korytarzu – betonowe klepisko, schody niczym niezabezpieczone, na podwórku kupa gruzu i pociętej blachy, w jednej z łazienek brak ciepłej wody – słowem, nie-najdoskonalsze warunki na wypoczynek z dzieciakami (nasze pociechy są w wieku od 4 miesięcy do 4 lat). Na plus trzeba zaliczyć trampolinę  na podwórku. Co do wałęsających się po obejściu kóz mamy mieszane uczucia – fajnie, że dzieciaki mogą sie na nie pogapić, ale wkurzają nas kozie bobki w piaskownicy i konieczność chronienia każdej rzeczy przed pożarciem. Za to ceny naprawdę przystępne a my zaprawieni w bojach, więc nie zamierzamy wybrzydzać. I tak planujemy większość czasu spędzać na szlakach.
Pierwszego dnia właściwie nie liczymy – docieramy na miejsce “na raty”, późnym wieczorem i nocą. “Zaliczamy” szybkie ciasto urodzinowe czteroletniego Krzysia i czym prędzej idziemy spać.
Kolejny dzień jest słoneczny i ciepły. Na rozruch wybieramy Góry Stołowe. Nasz cel – Błędne Skały i oczywiście najwyższy szczyt, Szczeliniec. Na szlakach tłumy. No cóż – są wakacje a do tego długi weekend. Miejscówki też popularne wśród turysty klapkowego. Nic to, i tak nam (dorosłym) się podoba podczas gdy dzieciaki szaleją wśród skał. Jesteśmy wyposażeni w nosidło Deutera ze stelażem  dla naszego Jureczka oraz chustę i nosidło ergonomiczne Bondolino dla mniejszych szkrabów. Najstarsi chłopcy dzielnie maszerują na własnych nogach. Pierwszą wspólną, górską wyprawę zaliczamy do udanych. Obydwa cele zdobyte (choć Szczeliniec beze mnie – dolegliwości ciążowe zmusiły mnie do drzemki w samochodzie), strat w ludziach zero.

Tags: , , ,

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+