Esfahan

By kuba • Iran, UNESCO • 11 Jun 2010

Dawna stolica Iranu, duma Irańczyków, centrum sprzedaży dywanów – to tu znajdują się najsłynniejsze sklepy z dywanami, w których popija się herbatkę uzgadniając cenę i tu można kupić najpiękniejsze perskie dywany.  Przez mieszkańców jest nazywany „połową świata” – bo można tu znaleźć wszystko.  Nas jednak miasto nie zachwyciło tak jak powinno.  Może dlatego, że byliśmy zmęczeni (15 godzin w nocnym autobusie), a może po prostu przejadły nam się już duże miasta? Obeszliśmy starówkę bez entuzjazmu.  Słynny bazar świecił pustkami – jest weekend.  Meczet Imama (największy w Iranie i (podobno) jeden z najpiękniejszych na świecie – zamknięty.  Jest tu bardzo dużo turystów, a co za tym idzie – mnóstwo naganiaczy, którzy oferują swoje usługi przewodnickie, sklepy, itp.  Już się od tego odzwyczailiśmy i zapomnieliśmy jakie to irytujące.

Pozytywne akcenty to nasi gospodarze – przesympatyczna para, z którą spędzamy miłe wieczory przy arbuzie i plackach ziemniaczanych (ich pomysł i wykonanie) oraz para Holendrów, których spotykamy na starówce.  Już od pół roku są w trasie – jadą jeepem z Holandii do Singapuru.  Chcą podróżować przez półtora roku.  Mamy nadzieję, że jeszcze ich w drodze spotkamy, a może nawet kawałek z nimi pojeździmy (może w Chinach?).

Kolejny dzień w Esfahanie postanawiamy spędzić leniwie.  Wyjątek robimy wczesnym rankiem – zrywamy się przed piątą i idziemy z Fardinem, naszym couchsurfingowym przewodnikiem i jego znajomymi na górę Safeh, która wznosi się nad miastem.  Szlak jest trudny – trzeba się nawet trochę powspinać.  Za to pogoda dopisuje – mamy piękny, rześki poranek i wspaniałe widoki.  Niestety, nie wchodzimy na szczyt – jedna z Iranek nie wytrzymuje kondycyjnie i schodzimy do leżącego u stóp góry parku.  Tam jemy śniadanko, trochę gadamy a potem zmykamy do domu spać.  Mamy nadzieję, że wieczorem uda się zorganizować couchsurfingowe oglądanie meczu inaugurującego world cup, ale nie wiemy czy się uda.  W Iranie nie jest to takie proste – kablówka jest zakazana (ale wszyscy mają), podobnie jak „nielegalne” spotkania młodzieży, zwłaszcza jeśli towarzystwo jest mieszane.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+