Duszanbe

By kuba • Tadżykistan • 14 Jul 2010

W Duszanbe musimy załatwić pozwolenie na wjazd do Pamiru (to, którego nie dostaliśmy w Taszkiencie przez urzędników Chińskich) – trzeba czekać 4 dni.  Chcemy iść do dobrego hotelu, ale nie znajdujemy nic, co by nas interesowało.  Są dwa naprawdę dobre hotele, ale w nich ceny z kosmosu.  Pozostałe w zagrzybionych willach udają apartamenty – koszt 100 USD za pokój a komfort jak w agroturystyce nad Narwią.  Wybieramy więc znów opcję budżetową.

Duszanbe podoba nam się, ale z pewnością 4 dni na zwiedzanie to o wiele za dużo.  Miasto zupełnie nie przypomina stolicy – mi kojarzy się z uzdrowiskową miejscowością w górach.  Jest tu jedna główna ulica – promenada pełna drzew i zieleni.  W ogóle całe miasto jest bardzo zielone, spokojne i przyjemne.  Mają tu dużo parków.  W jednym nawet odkrywamy darmowe wi-fi (szkoda, że dopiero przedostatniego dnia).  Budynki są ładne i niskie (kamienice w secesyjnym stylu mają najwyżej 3-4 piętra).  Nie ma już żadnych śladów wojny sprzed 15 lat.  Miasto jest zadbane i czyste.  Czas spędzamy na spacerach, dużo odpoczywamy.  Jesteśmy już trochę zmęczeni pędzeniem z miejsca do miejsca.  Na Pamir Highway będziemy mieć tylko 9 dni, a chcemy zrobić mały trekking w górach i odwiedzić Korytarz Wachański – musimy nabrać sił, bo znów szykuje się maraton.  Ale jako że jedziemy w Pamir, może a raczej na pewno będzie problem z internetem i nawet z telefonami – wiec proszę nie martwcie się jak się nie będziemy odżywać przez ten czas.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+