Armia Terakotowa

By kuba • Chiny, UNESCO • 19 Aug 2010

Wielka pseudoturystyczna machina.  Mnóstwo ludzi.  Muzeum to ogromny kompleks, świetnie zorganizowany i zaprogramowany tak, żeby wyciągnąć jak najwięcej kasy od turystów.

W odległości 45 km od Xi’an 35 lat temu chłopi kopiący studnię na polu odkopali pierwszą figurę żołnierza.  Potem archeolodzy odnaleźli jeszcze prawie 8000 posągów wypalonych z gliny rozmieszczonych w trzech pomieszczeniach.  Armię stworzono na polecenie pierwszego Cesarza, który zjednoczył Chiny.  Wspaniały wódz i wojownik był też całkiem zdrowo stuknięty.

Wymyślił, że jego dusza po śmierci zostanie na ziemi i dlatego potrzebuje wspaniałego grobowca.  Tak naprawdę, do momentu odnalezienia Armii uważano, że zapisy dotyczące tego grobowca to jedynie legenda – tak nieprawdopodobne rzeczy miały się tam znajdować.  Miał to być grobowiec największy na świecie.  Cesarz chciał zabrać że sobą całe Chiny.  Zbudowano więc olbrzymi sarkofag w kształcie ówczesnego państwa Chińskiego, gdzie odtworzono góry i rzeki i zgromadzono bajeczne skarby, najpiękniejsze gatunki zwierząt i roślin w specjalnych pojemnikach.  Wszystkiego miała strzec potężna armia.  Pierwotnie Cesarz planował pogrzebać żywcem prawdziwych żołnierzy, ale w końcu chyba szkoda mu się zrobiło swoich najlepszych wojowników i zadowolił się figurami wypalonymi z gliny – rzeczywistej wielkości razem z prawdziwą bronią i powozami.  W Xi’an cały czas trwają prace wykopaliskowe – archeologom udało się odkopać legendarną armię, figury dworzan, sarkofagi że szkieletami zamkniętych w nich zwierząt oraz odnaleźć miejsce, w którym ukryty jest grobowiec, ale cały czas nie widzą jak dostać się do środka.  Zwłaszcza, że zapisy twierdzą, że w grobowcu ukryte są setki pułapek, np.  miniatura rzeki Jangcy cała wypełniona jest śmiertelną trucizną.  Jeśli uda im się dostać do wnętrza grobowca – wrócimy do Xi’an, żeby to obejrzeć 🙂

Turystom na razie pozostaje do podziwiania tylko armia.  Tysiące figur robią wrażenie, mimo, że można je oglądać wyłącznie z dużej odległości i z góry.  Tylko 5 figur wystawionych jest w gablotach i można się im przyjrzeć z bliska.  Resztę detali można obejrzeć na zdjęciach wywieszonych w galerii.  Mnie zachwyciła dbałość o detale – każdy wojownik ma inne rysy twarzy, inną fryzurę (widać nawet najmniejsze warkoczyki), zbroje są jak prawdziwe, nie brakuje ani jednego nita na kolczugach.  Rozmach przedsięwzięcia był ogromny.  Zresztą – obejrzyjcie zdjęcia.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+