Ałma-Ata czy Almaty? (w każdymrazie nie stolica)

By kuba • Kazachstan • 14 Aug 2010

Podróże kształcą – my dowiedzieliśmy się, że 12 lat temu stolicę Kazachstanu przeniesiono do Astany, a przy okazji zmieniono nazwę miasta z Ałma-Ata na Almaty…  Lepiej późno niż wcale.  A wy wiedzieliście?

Almaty wygląda jak europejskie, kosmopolityczne miasto.  Nowoczesne budynki, szklane biurowce, wypasione kafejki (z prawdziwą kawą z prawdziwym mlekiem, a nie, jak do tej pory – makkafetriwadnym) i supermarkety zaopatrzone w zachodnie towary.  Trochę nam już tego brakowało.

Jesteśmy też pozytywnie zaskoczeni cenami – knajpy jak w Polsce a supermarkety tańsze – a tyle się naczytaliśmy o tym jakie to Almaty są drogie.  Mieszkamy u przesympatycznej pary – Tani i Vołodii.  Fajne mieszkanko w dobrej dzielnicy, miłe towarzystwo – czego chcieć więcej? Nasza misja w Kazachstanie – kupić przewodnik Lonely Planet po Chinach.  Zwiedzamy miasto w poszukiwaniu księgarni.  Okazuje się, że to mission impossible – nigdzie nie ma takowej książki.  Dodatkowo dowiadujemy się, że ten przewodnik jest w Chinach zabroniony – władzom nie spodobały się jakieś informacje i od tej pory Lonely Planet jest niedostępne.  Co więcej, celnicy konfiskują książkę na granicy, jeśli oczywiście znajdą.  Ratuje nas wersja Pdf – drukujemy na razie rozdział o Urumchi – pierwszym chińskim mieście w naszym programie.  Wieczorem do Vołodii przychodzą kumple że studiów – smażymy naleśniki, jemy suszone ryby i upijamy Kubę 😉 Rankiem jeszcze ja psuję kran (urywam jakiś plastikowy pstryczek, w wyniku czego nie da się zakręcić wody i leje się cały czas dzikim strumieniem).  Gospodarze są jednak wyluzowani – do uszkodzeń podchodzą że stoickim spokojem i nawet w drodze na bazar, żeby dokupić zepsuty pstryczek odwożą nas na dworzec autobusowy.  Jedziemy zobaczyć kanion Szaryń.

Comments are closed.

  • RSS
  • Facebook
  • Google+